środa, 5 sierpnia 2015

Rozdział 3: Spotkanie po latach.

"Przyjaźń nie potępia w chwilach trudnych, nie odpowiada zimnym rozumowaniem: gdybyś postąpił w ten czy tamten sposób... Otwiera szeroko ramiona i mówi: Nie pragnę wiedzieć, nie oceniam, tutaj jest serce, gdzie możesz spocząć."

Malwida von Meysenbug

*****
Asia i Oliwia z Katowic do Rzeszowa wróciły 23 września. Tydzień później miał się zacząć semestr zimowy nowego roku akademickiego na Uniwersytecie Rzeszowskim.
Dziewczyny musiały jeszcze kupić książki do angielskiego, niemieckiego, anatomii, psychologii, biochemii oraz metodyki wychowania fizycznego, a czasu miały już niewiele.
Dwa dni później w czwartkowe popołudnie przyjaciółki wybrały się do Galerii Rzeszów na zakupy. W jednej z księgarni kupiły potrzebne podręczniki, a później wpadły w wir zakupów. W drodze powrotnej wstąpiły jeszcze do krawcowej, u której ponad miesiąc temu zamówiły sobie stroje sportowe do szkoły.
***
Pierwszego października o 10.00 miała odbyć się akademia na rozpoczęcie nowego roku akademickiego.
Dziewczyny, mimo ustawienia sobie dwóch budzików w telefonach na godzinę 8.00, zaspały.
Oliwia pierwsza zajęła łazienkę, a Asia w tym czasie przygotowała naleśniki na śniadanie i wzięła swoje leki. 
Po dwudziestu minutach z łazienki wyszła niebieskooka ubrana w czarną, skórzaną spódnicę, białą koszulę bez rękawów, granatowy sweter i czarne baleriny. Jej włosy, sięgające pasa, były upięte w luźnego warkocza.
-Co tak długo?
-A co? Uwinęłabyś się szybciej?
-No, pewnie, że tak.
-Wątpię.
-No, to patrz.
Brązowooka wzięła swoje rzeczy i z cwaniackim uśmieszkiem na ustach zamknęła się w łazience.
Oliwia w tym czasie zjadła przyrządzone, przez Asię śniadanie, uważając przy tym, by nie zaplamić nowej, białej koszuli.
-I co? Zatkało kakało?- zaśmiała się Aśka wychodząc z łazienki po piętnastu minutach.
Była ubrana w czarną, koronkową sukienkę na ramiączkach, biały, niezapinany żakiet z rękawami 3/4 , oraz czarne baleriny z kokardami. Długie włosy, sięgające ud zostawiła rozpuszczone.
-Tym razem ci się udało, ale to ja będę górą następnym razem.
-Chyba śnisz.. A teraz chodź, bo się spóźnimy.
Dziewczyny pośpiesznie schowały telefony i portfele do swoich torebek i wyszły z mieszkania, które zamknęła brązowooka.
Asia i Oliwia postanowiły pójść na skróty przez parking Hali Podpromie.
Na owym parkingu Aśka potknęła się i wpadła na kogoś, kto wysiadał z samochodu i tym samym przewróciła nieszczęsną osobę na kostkę, którą była wyłożona powierzchnia wokół hali. Oliwia zatrzymała się kawałek dalej, a z samochodu wysiadł jeszcze jeden chłopak.
-O, rety. Bardzo przepraszam, ja...
-Nic się nie stało.- przerwał dziewczynie mężczyzna, na którym wylądowała.- To znowu ty?- powiedział, gdy odgarnęła włosy z twarzy.
Oboje podnieśli się do pozycji stojącej.
-Niezdara ze mnie.
-Do trzech razy sztuka. Już dwa razy próbowała pani mnie powalić, ale dopiero za trzecim się to pani udało.- zaśmiał się rzeszowski libero.
-Jeszcze raz bardzo pana przepraszam.
-Naprawdę nic się nie stało, każdemu może się zdarzyć. I skończmy już z tym "panowaniem", co? Mieszkasz tu?
-Tak. W tamtym bloku.- powiedziała wskazując budynek za sobą.
-To po sąsiedzku z Podpromiem. Krzysiek.- powiedział reprezentant polski, wyciągając rękę do dziewczyny.
-Aśka.- brązowooka uścisnęła rękę Igły i przywołała przyjaciółkę bliżej siebie.- A to jest moja przyjaciółka Oliwia.
-Bardzo mi miło pana poznać.
-Daj spokój. Krzysiek jestem. To ty byłaś z naszą Niezdarą na Mistrzostwach?
-Oliwia. Tak, to ja.
Za plecami Ignaczaka pojawił się chłopak, który z nim przyjechał.
Asia przyjrzała mu się uważnie. Chłopak miał na oko dwa metry wzrostu, piwne oczy, brązowe włosy i lekki zarost. Towarzysz Igły wydał się pannie Polon dziwnie znajomy.
-A to jest...- zaczął Krzysiek.
-Dawid?- nie dowierzała dziewczyna.
-Taaak... A ty to...?
Lecz tylko jedno spojrzenie bystrych, roześmianych, czekoladowych oczu wystarczyło chłopakowi do przypomnienia sobie tych wszystkich, wspólnie spędzonych wakacji, ferii i świąt różnego rodzaju.
-Nie wierzę. Aśka?
Dziewczyna uśmiechnęła się promiennie i wpadła w ramiona przyjaciela sprzed lat.
-To wy się znacie?- zapytali równocześnie Oliwia i Krzysiek.
-No, pewnie. Przyjaźniliśmy się, gdy byliśmy dziećmi. Nie pamiętasz? Opowiadałam ci o tym.
-No, może faktycznie coś wspominałaś.- przyznała niebieskooka.
-Co ty tu robisz?- zapytał z uśmiechem na ustach chłopak.
-Wróciłam na studia. A ty?
-Od tego sezonu będę środkowym Asseco Resovii.
-No, tak. Twoje marzenie się spełniło, co? Ja dopiero w sierpniu wróciłam z Gdańska i jeszcze nie za bardzo orientuję się w nowych transferach. O matko! Zaraz się spóźnimy!- brunetka i jej przyjaciółka rzuciły się biegiem w stronę Mostu Zamkowego.
-Czekaj! Które mieszkanie jest wasze?
-Dwudzieste piąte!- krzyknęła do młodego środkowego Asia.- A, i gratulacje Miszczu! A nie mówiłam?- zwróciła się jeszcze do libero Resoviaków.
***
***
-Skąd ją znasz?- zapytał Ignaczak, gdy wyciągał swoją torbę treningową z pojazdu.
-To moja przyjaciółka, ale nie widzieliśmy się od dziewięciu lat.
-Dlaczego?- dopytywał się libero.
Dawid Dryja westchnął i powiedział:
-Gdy dziewięć lat temu wracała z Jasła, od babci, do Rzeszowa, rozpętała się burza. Samochód, którym jechała z rodzicami przygniotło drzewo. Aśka ledwo co uszła z życiem, ale jej rodzice nie mieli tyle szczęścia. Widziałeś jej bliznę na lewej ręce?
-Trudno jej nie zauważyć. Ciągnie się przez całe przedramię, od łokcia do nadgarstka.
-To taka "pamiątka" po tym wypadku. Niedługo po pogrzebie jej rodziców, okazało się, że do rany wdało się groźne zakażenie. Ciotka Asi pracuje w Gdańsku, w specjalistycznym szpitalu, więc jeszcze we wrześniu 2005 roku wyjechała tam z babcią na leczenie. Od tamtej pory jej nie widziałem.
-Ale ją rozpoznałeś.
-Tego błysku w jej oczach nie dałoby się zapomnieć. Zresztą później skojarzyłem sobie też i bliznę.
Zawodnik grający na pozycji libero w Resovii myślał przez chwilę, a później pokiwał głową i zapytał:
-Jak ona ma na nazwisko?
-Polon. Joanna Polon. A co?
-Chyba zaczyna studiować na UR.- głośno myślał Ignaczak.- Gdybym tylko wiedział na jakim wydziale...
-Na pewno na wychowaniu fizycznym. Zawsze chciała być lekkoatletką. Ale o co ci tak właściwie chodzi?
-Zobaczysz. A teraz chodź, bo się znowu spóźnimy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz