piątek, 18 września 2015

Rozdział 6: Eliminacje.

"Podnosimy się, upadamy, gubimy i znów szukamy.
Odchodzimy wciąż, powracamy, po drodze tam, gdzie zmierzamy...
Zarwiemy noc, potłuczemy szkła,
Zedrzemy głos kolejny raz..."

Mrozu- "Nic do stracenia"

*****

-Już jestem. To co? Idziemy?
Dziewczyny nie musiały zbyt długo czekać na chłopaka, ponieważ ten przebrał się w zaskakująco krótkim czasie.
-Jak nastrój po meczu?- zapytała Aśka.
-Świetnie. Mam nadzieję, że ta zwycięska passa utrzyma się do końca sezonu.
-Albo i dłużej.- dodała Oliwia.
-Oby tak było.
Ich krótki spacer zakończył się przed budynkiem z numerem ósmym.
-To do zobaczenia.- pożegnał się Dawid.
-Zaczekaj.- zatrzymała go Asia.- Może wpadniesz na chwilę, na kawę, albo herbatę.
-Nie chcę przeszkadzać.
-Nie będziesz przeszkadzać. Na pewno macie wiele spraw do obgadania, przecież tak długo się nie widzieliście, a mnie na szczęście nie tak łatwo obudzić.- zapewniła chłopaka Oliwia.
-Jak to obudzić?
-Jutro mam eliminacje do akademickiej drużyny pływackiej i muszę się wyspać.- wyjaśniła dziewczyna lecz widząc minę środkowego Asseco, dodała.- I nie. Na pewno mnie nie obudzicie.
***
Czekoladowooka dziewczyna weszła do, pomalowanego na błękit, pokoju, który służył przyjaciółkom za salon, z dwoma kubkami gorącej, cytrynowej herbaty w dłoniach.
Na kanapie siedział wysoki chłopak. Asia przysiadła się do niego i podała mu naczynie z parującym napojem.
-Dzięki.- powiedział Dawid i upił łyk herbaty.
-Więc twoje marzenia o byciu siatkarzem i graniu w jednym z najlepszych polskich klubów się spełniły.- zaczęła dziewczyna.
-Tak. Chociaż muszę przyznać, że czasami było trudno. A jak tam twoje marzenia?
-Na razie jestem w akademickiej drużynie lekkoatletycznej, a co będzie później? Sama jeszcze tego nie wiem.
-A co z twoją ręką?
-Cóż. Cały czas muszę brać leki, ale jak na razie jest dość dobrze.- Aśka upiła łyk napoju i zapytała.- Co u twoich rodziców?
-Po staremu, nic się nie zmienili. A jak twoja babcia?
-W porządku, chociaż lat jej nie ubywa.
-Myśli o powrocie do Jasła?
-Raczej nie. Teraz byłaby tam sama, a w Gdańsku jest ciocia Teresa, wujek Staszek, no i oczywiście Kaśka z Tomkiem, którzy często ją odwiedzają.
Na chwilę w pokoju zapadła cisza, podczas której dziewczyna zapatrzyła się w kubek herbaty, który trzymała w ręce i coś się jej przypomniało.
-Oliwia jutro idzie na eliminacje do drużyny pływackiej. Przyjdziesz?
-Pewnie. Gdzie i o której?
-O 13.30 na basenie ROSIR'u.
-To może przyjadę wcześniej i was podwiozę?- zaproponował chłopak.
-Mógłbyś?- Dryja kiwnął twierdząco głową.- Byłoby świetnie.
Dawid w tym czasie dopił swoją herbatę i po jakimś czasie powiedział:
-To, co? Jutro o 13.00 może być?
-Jak najbardziej. Już idziesz?- zdziwiła się Asia.
-I tak się zasiedziałem. Popatrz która jest godzina.
-Rety. Faktycznie już późno. Całkiem straciłam poczucie czasu.
Przyjaciele pożegnali się szybko i po krótkim czasie brunetka zamknęła drzwi mieszkania, za środkowym drużyny Asseco i udała się do łazienki, gdzie postanowiła wziąć długą kąpiel.
***
Ten, kto wszedłby w tej chwili do łazienki przyjaciółek, mógłby pomyśleć, że leży w niej trup młodej, brązowowłosej dziewczyny, bowiem brunetka miała zamknięte oczy oraz bardzo bladą cerę.
Już nie raz, przez swój kolor skóry była nazywana, przez Dawida i jego kolegów z boiska "Śnieżką". Ale miało to też swoje plusy, ponieważ bardzo jasna skóra świetnie kontrastowała z długimi, ciemnymi włosami oraz z dużymi, czekoladowymi oczami, które w tym momencie były zamknięte.
Dziewczyna uśmiechała się lekko, wspominając czasy dzieciństwa- czasy, w których żyli jej rodzice i które trwały bardzo krótko. Zbyt krótko.
*** 
Brunetka opatuliła się szczelnie błękitnym szlafrokiem i postanowiła nie suszyć włosów, by nie obudzić przyjaciółki, która musiała wyspać się przed eliminacjami.
Po wyjściu z łazienki, mimo późnej pory, Asia wcale nie zamierzała iść do łóżka. Należała ona raczej do "Nocnych Marków" i była przeciwieństwem Oliwii, która zaliczała się do "Rannych ptaszków".
Polonówna weszła cicho do kuchni i wyciągnęła z jednej z szafek czerwone, węgierskie wino. Czuła, że musi się napić, bo inaczej nie zaśnie.
Emocje, które towarzyszyły jej podczas meczu dodatkowo ją rozbudziły i wzbudziły falę wspomnień, która zalała umysł młodej dziewczyny. Wróciło dosłownie wszystko od wspólnej zabawy z Dawidem, przez mecze reprezentacji i Resovii, na które chodziła z rodzicami, aż do wypadku sprzed dziewięciu lat, po którym zawalił jej się cały świat, który teraz starała się jakoś odbudować, co wcale nie było takie proste.
***
-Aśka! Wstawaj!- po mieszkaniu rozniósł się krzyk Oliwii.
-Jeszcze pięć minut...
-Żadne pięć minut! Wstawaj, bo się przez ciebie spóźnię!
-Nie spóźnisz się. Dawid ma po nas przyjechać o pierwszej.
-Serio?
-Serio. A teraz idź i daj mi jeszcze chwilę. Za pół godziny zadzwoni mój budzik.
Oliwia wywróciła oczami, ze śmiechem na ustach i wyszła z pokoju Asi.
Po chwili jednak z kuchni znów dało się słyszeć głos niebieskookiej:
-Co to jest?!
Polonówna zwlekła się z łóżka i poszła w tamtym kierunku. Gdy stanęła w progu, ujrzała Oliwię stojącą, z założonymi na piersi rękami, obok blatu, na którym stała pusta butelka po winie.
-Butelka. Nie widać?- zapytała ironicznie.
-Co ona tu robi?
-Obecnie stoi.
-Aśka...
-Tak mam na imię.
-Polon!
-A tak na nazwisko.
-Jesteś niemożliwa!
-Wiem.
***
***
Kiedy równo o 13.30 zaczęły się eliminacje do drużyny akademickiej kobiet, Asia i Dawid siedzieli już na trybunach.
Kandydatki miały ruszyć na dźwięk gwizdka. Gdy trener dał znak do startu, wszystkie dziewczyny wskoczyły do wody, w tym także i Oliwia.
Podczas tych eliminacji uczestniczki miały do przepłynięcia 400 metrów stylem dowolnym.
Aśka i Dawid mocno kibicowali niebieskookiej z trybun. Oliwia dopłynęła do mety jako pierwsza ze świetnym czasem 4:05,87. Brunetka bez problemu dostała się do drużyny.
Po zakończonych eliminacjach Oliwia została by zapoznać się z grafikiem treningów oraz z pozostałymi dziewczynami.
Aśka zaś poszła w kierunku samochodu przyjaciela, który miał ją odwieźć do mieszkania.


środa, 19 sierpnia 2015

Rozdział 5: Mecz.

"Mam swoje wspomnienia, one zawsze są we mnie. Ale nie mogę wrócić, wrócić do tego jak było.
Teraz Ci wierzę, doszedłem zbyt daleko. Nie, nie mogę wrócić, wrócić do tego jak było.
Stworzony do życia w miejscu, którego nigdy nie poznałem..."

Switchfoot- This is home

*****
Tydzień po wydarzeniu z kwiatami i bransoletką, jedenastego października o godzinie 18.00 miał odbyć się mecz siatkówki, pomiędzy Asseco Resovią Rzeszów, a BBTS Bielsko- Białą.
Było to drugie spotkanie ligowe rzeszowskiego klubu. Poprzednie z Coprum Lublin, które odbyło się szóstego października u przeciwników, Resovia wygrała 3:1.
***
"...To jest dom
Teraz wreszcie jestem w miejscu, do którego przynależę,
Tam gdzie jest moje miejsce
Tak, to jest dom
Teraz go odnalazłem, może to jest dom
Tak, to jest dom..."  
***
O 12.30 Asia wróciła ze swojego, sobotniego treningu.
-I jak było?- zapytała Oliwia, gdy tylko drzwi zamknęły się za długowłosą dziewczyną.
-Dobrze. Jestem najmłodsza w drużynie, ale wcale mi to nie przeszkadza.
-Ile was jest?
-Trzydzieści dwie.
-No, to trochę jest. Co dzisiaj robiłyście?- dopytywała się niebieskooka.
-Wszystko. Trener dał nam niezły wycisk. Jego lekcje, to przy tym pestka. A właśnie. Kiedy ty wybierasz się na eliminacje do drużyny?
-Jutro o 14.00. Przyjdziesz?
-Też pytanie! No pewnie, że tak!
Przyjaciółki uścisnęły się z uśmiechami na ustach.
-Ale teraz muszę się jeszcze przespać przed meczem.- powiedziała czekoladowooka i zniknęła za drzwiami swojego pokoju.
***
"...Wiara ponad cierpieniem
Widziałem już tego wroga
I nie wrócę
Z powrotem do tego jak było
A mam serce skoncentrowane na tym co się wydarzy potem
Mam oczy szeroko otwarte, to jeszcze nie koniec
Jesteśmy cudami
I nie jesteśmy sami..."
***
O szesnastej Oliwia i Asia zaczęły szykować się na mecz.
Niebieskooka, która już od kilku lat była w Klubie Kibica, założyła czarne legginsy, białe tenisówki i oczywiście pasiastą koszulkę Resovii, a włosy, które zawsze były pofalowane, zostawiła w spokoju.

Asia już prawie zapomniała, jak to jest być na meczu, na żywo. Ostatni raz była na takim wydarzeniu w sezonie 2004/2005 i miała wtedy dziewięć lat. 
Był to pierwszy sezon Rzeszowian w PlusLidze, do której powrócili po zajęciu pierwszego miejsca w drugiej lidze. Skład, który zapamiętała dziewczyna odszedł już do historii, a co za tym idzie- w teraźniejszej Resovii nie ma nikogo, kto grał tam dziesięć lat temu.
Dziewczyna podeszła do komody i wyciągnęła z niej stare zdjęcie. Fotografię zrobił jej tato. Pamiętała tą chwilę bardzo dobrze. To był jej ostatni mecz, na którym była wraz z rodzicami. Do zdjęcia pozowała wtedy z siatkarzami- Tomaszem Józefackim, Wojciechem Pawłowskim, Piotrem Łuką, Sławomirem Szczygłem, Tomaszem Kamudą oraz z Siergiejem Żywołożnyjm. W rękach trzymała piłkę (która teraz, podpisana przez dawnych zawodników Resovii, spoczywała na honorowym miejscu w pokoju brunetki, ponieważ przypominała ona dziewczynie chwile spędzone z rodzicami), którą złapała, gdy przeciwnik nie zdołał jej utrzymać, po świetnej zagrywce Tomasza Józefackiego.
Jedna łza spłynęła po policzku Aśki, ale brunetka nic sobie z tego nie robiła.
Ciałem była w mieszkaniu nr 25 w bloku na ulicy Teofila Lenartowicza 8, ale sercem i duszą znajdowała się na meczu Resovii Rzeszów dziesięć lat temu.
Dziewczyna była pewna, że nigdy nie zapomni tych wszystkich emocji, tej radości z każdego zdobytego punktu i smutku oraz żalu związanych z udaną akcją przeciwników.
-Aśka! Ty jeszcze nie gotowa?!- z rozmyślań wyrwała ją Oliwia.
-Zaraz będę. Daj mi pięć minut.
Czekoladowooka odłożyła zdjęcie na swoje miejsce i szybko ubrała czerwone spodnie, czarne baleriny oraz nową koszulkę w biało- czerwone pasy bez numeru.
***
"...I teraz, po wszystkich moich poszukiwaniach
Po wszystkich moich pytaniach
Będę nazywać to domem
Mam teraz całkiem nowy sposób myślenia
Wreszcie mogę zobaczyć zachód słońca
Będę nazywać to domem..."
***
Gdy przyjaciółki dotarły na miejsce Hala Podpromie była już w połowie pełna.
Dziewczyny podeszły do sektora Klubu Kibica i szybko odnalazły swoje miejsca, które znajdowały się w trzecim rzędzie, zaraz przy schodach.
Na boisku już rozgrzewali się siatkarze Resovii i BBTS-u Bielsko-Białej.
Aśka odszukała wzrokiem zawodnika w biało-czerwonych barwach z numerem osiemnastym na plecach, a kiedy ten spojrzał w jej stronę, uśmiechnęła się promiennie i pomachała mu. Dawid odwzajemnił gest przyjaciółki i wrócił do rozgrzewki.
Hala na Podpromiu była wypełniona po brzegi kibicami, gdy rozbrzmiał gwizdek oznajmujący początek spotkania.
Nie trzeba było długo czekać by kibice Asseco zaczęli śpiewać.
"Resovia stary, polski klub..." wypełniło halę, gdy tylko podstawowe składy obu drużyn weszły na płytę boiska. Jeśli chodzi o zaczynanie przyśpiewek, to spiker był w Rzeszowie zupełnie zbędny. 
Biel i czerwień były wszędzie- na koszulkach, flagach, a nawet i twarzach. Przyszli pojedynczy kibice, ale też i ze znajomymi, czy też z rodzinami. Byli w różnym wieku- od 2 do ok. 60 lat.
***
"...To jest dom
Teraz wreszcie jestem w miejscu, do którego przynależę,
Tam, gdzie jest moje miejsce
Poszukiwałem własnego miejsca
Teraz je znalazłem, może to jest dom
To jest dom
Teraz wiem, 
Że to jest dom 
Doszedłem zbyt daleko
I nie zawrócę
Tak, to jest dom."
***
Z Bielsko-Białą, Rzeszów poradził sobie w trzech setach i zdobył trzy cenne punkty do tabeli.
Mecz zakończył Dawid Dryja, który zdobył ostatni punkt, a MVP spotkania został Rafał Buszek.
Po meczu, przy bandach reklamowych zgromadziła się spora grupa kibiców, którzy czekali, aż ich ulubieńcy podejdą do nich i zrobią sobie z nimi zdjęcie, dadzą autograf. Asia i Oliwia patrzyły na to z trybun i czekały, aż wszyscy wyjdą.
Po półgodzinie ostatni kibice opuścili halę i siatkarze zostali sami. No, prawie sami.
Przyjaciółki podeszły do Dawida Dryji, który właśnie miał udać się do szatni.
-Wiedziałem, że przyjdziecie.- powiedział i uścisnął Aśkę.
Nagle za jego plecami wyrósł, jak z podziemi Fabian Drzyzga i powiedział:
-O, proszę. Dziewczyna Dawida? Fabian jestem.- chłopak podał rękę obu dziewczynom.
-Oliwia.
-Aśka. I nie jestem jego dziewczyną.
-Jak to?- tym razem zapytał Piotr Nowakowski.
-Tak to. Przyjaźniliśmy się jeszcze jako dzieci, a później ja wyjechałam i nasz kontakt się urwał. Ale teraz wróciłam już do Rzeszowa.- wyjaśniła brunetka.
-Cześć Niezdaro!- do rozmawiających podeszli pozostali siatkarze, w tym Krzysztof Ignaczak i przywitał się z przyjaciółkami.
-Zaraz. To ty opieprzyłaś Krzyśka, podczas mistrzostw, tymi słowami, którymi on później opieprzał nas?- zapytał MVP zakończonego spotkania.
-Em. Tak.
-No, to gratulacje. Zawsze jak Rosja wychodziła na prowadzenie, nasz kochany Igła powtarzał: "Wygramy na pewno! Musimy wysłać Ruskich na Sybir!"- powiedział środkowy reprezentacji Polski, naśladując tym samym głos Ignaczaka, na co wszyscy parsknęli śmiechem.
-Ale przynajmniej podziałało. Dzięki.- poklepał Aśkę po plecach Dawid Konarski.
-Nie ma za co. Te kwiaty i bransoletka to wasza sprawka, prawda?
-To był mój pomysł!- Ignaczak wypiął dumnie pierś i uderzył w nią pięścią, co w połączeniu z jego niesamowitą miną było przekomiczne.
-Tak, ale to Winiar i Szampon wybierali tę błyskotkę. Mają większe doświadczenie.
-I co z tego? Ale...
-Hej! Stop! Nie kłóćcie się!- przerwał dalszą wymianę zdań Fabian.
-I co, podoba się?- zapytał Aśkę Nowakowski.
-Jest piękna. Dziękuję.
-Miło się gadało, ale my już musimy iść. Prawda Aśka?- powiedziała Oliwia po zakończeniu rozmowy z Paulem Lotmanem.
-Tak. Trochę się rozgadałyśmy.
-Nic się nie stało. Miło się rozmawiało.- zapewnił dziewczyny Igła.
-Do zobaczenia.
-Czekajcie!- krzyknął za nimi Dawid Dryja.- Odprowadzę was. Zaczekajcie na mnie przy wyjściu z Podpromia. Zaraz będę.- powiedział i razem z pozostałymi siatkarzami udał się do szatni.

piątek, 7 sierpnia 2015

Rozdział 4: Niespodzianka.

"Według wszystkich prawideł
Dziś nie zdarzy się nic ciekawego na pewno,
Jakże nudno jest żyć."

Anna Wyszkoni- "Na cześć wariata" 

*****
Następnego dnia, o godzinie 15.30, dziewczyny wyszły z sali, w której miały angielski i skierowały się na ulicę Wyspiańskiego, na Stadion Resovii, na którym miały mieć lekkoatletykę.
Gdy doszły na miejsce, zostało im jeszcze piętnaście minut na to, by się przebrać w strój sportowy.
Dziewczyny dotarły do damskiej szatni jako pierwsze. Szybko zdjęły z siebie rurki, bluzki i tenisówki, w które były ubrane i założyły na siebie krótkie spodenki, koszulki na ramiączkach oraz wygodne buty do biegania.
Gdy Oliwia kończyła wiązać sznurówki swoich czarno- zielonych Nike'ów, w szatni pojawiły się pozostałe dziewczyny z grupy przyjaciółek.
Równo o godzinie 16.00 na stadionie pojawił się trzydziestoletni blondyn, nauczyciel- a zarazem trener akademickiej drużyny lekkoatletycznej- Andrzej Kot.
-No, dobrze.- zaczął.- Na początek sprawdzimy co potraficie, a le najpierw rozgrzewka. Dwa stadiony truchtem z krążeniem ramion w przód i w tył! Raz, raz, raz!
Asia i Oliwia od razu zabrały się za rozgrzewkę, ale nie wszystkie dziewczyny były zadowolone z poleceń nauczyciela. Niektóre wydały z siebie jęk niezadowolenia.
-Co tak stoicie?- zwrócił się do nich pan Kot.- Cieszcie się, że nie dałem wam czterech okrążeń, tak jak drugiej klasie. No już! To lekkoatletyka, a nie zabawy ruchowe! Do roboty!
Gdy niezadowolona część klasy zabrała się za wykonywanie polecenia nauczyciela, reszta kończyła już pierwsze okrążenie.
Asia nie spieszyła się. Biegła powoli, truchtem, kontrolując wdechami i wydechami, o odpowiedniej długości, rytm bicia swojego serca, co jest bardzo ważne w tym sporcie, by szybko nie dostać zadyszki.
-Dobrze.- powiedział Andrzej Kot, gdy wszystkie dziewczyny zgromadziły się wokół niego.- A teraz bez gadania dwadzieścia pajacyków i tyle samo skrętoskłonów!
Kiedy dziewczyny- nie wszystkie zadowolone z tego powodu- wykonywały ćwiczenia, nauczyciel poszedł po stoper.
-No, dobra. A teraz ustawcie się tutaj. Sprawdzę co potraficie na stu metrach.
Wyniki nie wypadły za dobrze. Wszystkie dziewczyny uzyskały wynik grubo ponad 12 sekund, a niektóre nawet ponad 13, czy 14 sekund. Jedynie Oliwia dość dobrze wypadła i nauczyciel był z niej zadowolony. Osiągnęła czas 12:23.
Na koniec została jeszcze tylko Asia.
Dziewczyna wzięła głęboki wdech, stanęła przy białej linii, ustawiła się do biegu i czekała na gwizdek.
Po usłyszeniu sygnału do startu ruszyła.
Podczas biegu liczyła się tylko ona i bieżnia. Nikt nie mógł jej wyrwać z transu, w którym trwała przez kilkanaście sekund. Jak przez dziwną, niewidzialną barierę słyszała głos Oliwii, która jej dopingowała.
Brunetka całą swoją uwagę skupiła na linii oznaczającej metę. To był jej jedyny cel, do którego w tej chwili dążyła.
Na ostatnich metrach zebrała w sobie ostatki sił i jeszcze przyspieszyła.
Zatrzymała się dopiero kilka metrów za metą.
-Niesamowite!- wykrzyknął uradowany nauczyciel.- To prawie rekord Polski! 11:03! Coś niesamowitego!!!
Aśka, która zdążyła już odsapnąć i wyrównać oddech, podeszła do Andrzeja Kota, którego uwadze nic nie umknęło.
-Dziewczyno, ty to masz kondycję!- powiedział, gdy zauważył w jakim czasie Asia uspokoiła oddech.- W jakim klubie wcześniej biegałaś?
-W nijakim. Nie byłam w żadnym klubie, ani drużynie.
-Jak to?
-W Gdańsku, w liceum sportowym, do którego chodziłam nie było drużyny lekkoatletycznej, a nacisk stawiano tam głównie na pływanie.
-Więc witaj w drużynie!- mężczyzna z uśmiechem na ustach podał dłoń dziewczynie, która ją uścisnęła i dodał.- Treningi mamy tutaj co dwa tygodnie w soboty o 11.00 i co tydzień we wtorki o 17.00.
Do nauczyciela podeszła Kasia, niska szatynka z szarymi oczami i powiedziała:
-Ktoś przyszedł.
Obok wejścia na trybuny stał mężczyzna w żółtej koszulce, z wielkim bukietem białych i czerwonych róż w jednej ręce i małym, czerwonym pudełkiem w drugiej.
-Dzień dobry. Pan do kogo?- zapytał pan Kot.
-Dzień dobry, jestem kurierem. Mam przesyłkę dla pani Joanny Polon.- wyjaśnił mężczyzna.- Nie pomyliłem klas?
-Nie, skądże. Dobrze pan trafił. Proszę tutaj chwilę zaczekać, zaraz ją zawołam. Asia! Ktoś do ciebie!
Zdziwiona brunetka podeszła do mężczyzny, który wręczył jej kwiaty i pudełeczko i powiedziała:
-Ale... Od kogo to?
-Nie mogę powiedzieć. Panowie, którzy to wysyłali prosili o dyskrecję. Wierzą, że pani sama się tego domyśli. Do widzenia.
-Do widzenia.
Mężczyzna odszedł zostawiając oniemiałą Aśkę samą, jednak nie na długo, ponieważ chwilę później podeszła do niej Oliwia i zapytała:
-Od kogo to?
-Nie mam pojęcia.
-No, dobrze.- usłyszały głos nauczyciela.- Koniec na dzisiaj. Zmykajcie.
Dziewczyny udały się do szatni, a pan Kot do samochodu.
-A to co?- zapytała Klaudia Asi, wskazując na kwiaty.- Prezent od chłopaka? Chciałabym, żeby mój też mi takie przysyłał.
-Nie mam chłopaka. I nie mam pojęcia od kogo one mogą być.
-Uuu... Tajemniczy wielbiciel.- Dorota zabawnie poruszyła brwiami.
Aśka przewróciła tylko oczami i weszła pod prysznic.
***
***
Gdy przyjaciółki dotarły do mieszkania była godzina 17.15, więc do anatomii miały zostały im jeszcze dwie godziny czasu.
Czekoladowooka wstawiła bukiet do wazonu i położyła obok niego czerwone pudełeczko.
-Patrz! Tu jest jakaś karteczka!- powiedziała Oliwia.
I faktycznie, pomiędzy kwiaty był wsadzony złoty kawałek papieru. Asia wzięła go do ręki i przeczytała czarny, ozdobny napis:
-Dziękujemy za motywację i słowa otuchy, oraz za rozweselenie w trudnych momentach.
-Tylko tyle?
-Jest jeszcze symbol- PS, ale mi to bardziej wygląda na podpis, bo jest z prawej strony. Sama zobacz.- brunetka podała karteczkę przyjaciółce i sięgnęła po czerwony przedmiot.
-A jeśli to bomba?- zapytała Oliwia, na co Asia parsknęła tylko śmiechem.
-Nie, raczej nie.
-Więc wiesz już od kogo to?
-Domyślam się, ale to nic pewnego.
Długowłosa otworzyła pudełeczko i wyjęła z niego czerwoną, rzemykową bransoletkę ze srebrną przywieszką w kształcie serca.
-Śliczna.- stwierdziła Oliwia i przyjrzała się uważnie srebrnemu sercu.- Tu jest coś napisane. I jest też data.
Asia odwróciła błyskotkę i przeczytała wygrawerowany napis z uśmiechem na ustach:
-Na pewno wygracie. 18.09.2014 r.

środa, 5 sierpnia 2015

Rozdział 3: Spotkanie po latach.

"Przyjaźń nie potępia w chwilach trudnych, nie odpowiada zimnym rozumowaniem: gdybyś postąpił w ten czy tamten sposób... Otwiera szeroko ramiona i mówi: Nie pragnę wiedzieć, nie oceniam, tutaj jest serce, gdzie możesz spocząć."

Malwida von Meysenbug

*****
Asia i Oliwia z Katowic do Rzeszowa wróciły 23 września. Tydzień później miał się zacząć semestr zimowy nowego roku akademickiego na Uniwersytecie Rzeszowskim.
Dziewczyny musiały jeszcze kupić książki do angielskiego, niemieckiego, anatomii, psychologii, biochemii oraz metodyki wychowania fizycznego, a czasu miały już niewiele.
Dwa dni później w czwartkowe popołudnie przyjaciółki wybrały się do Galerii Rzeszów na zakupy. W jednej z księgarni kupiły potrzebne podręczniki, a później wpadły w wir zakupów. W drodze powrotnej wstąpiły jeszcze do krawcowej, u której ponad miesiąc temu zamówiły sobie stroje sportowe do szkoły.
***
Pierwszego października o 10.00 miała odbyć się akademia na rozpoczęcie nowego roku akademickiego.
Dziewczyny, mimo ustawienia sobie dwóch budzików w telefonach na godzinę 8.00, zaspały.
Oliwia pierwsza zajęła łazienkę, a Asia w tym czasie przygotowała naleśniki na śniadanie i wzięła swoje leki. 
Po dwudziestu minutach z łazienki wyszła niebieskooka ubrana w czarną, skórzaną spódnicę, białą koszulę bez rękawów, granatowy sweter i czarne baleriny. Jej włosy, sięgające pasa, były upięte w luźnego warkocza.
-Co tak długo?
-A co? Uwinęłabyś się szybciej?
-No, pewnie, że tak.
-Wątpię.
-No, to patrz.
Brązowooka wzięła swoje rzeczy i z cwaniackim uśmieszkiem na ustach zamknęła się w łazience.
Oliwia w tym czasie zjadła przyrządzone, przez Asię śniadanie, uważając przy tym, by nie zaplamić nowej, białej koszuli.
-I co? Zatkało kakało?- zaśmiała się Aśka wychodząc z łazienki po piętnastu minutach.
Była ubrana w czarną, koronkową sukienkę na ramiączkach, biały, niezapinany żakiet z rękawami 3/4 , oraz czarne baleriny z kokardami. Długie włosy, sięgające ud zostawiła rozpuszczone.
-Tym razem ci się udało, ale to ja będę górą następnym razem.
-Chyba śnisz.. A teraz chodź, bo się spóźnimy.
Dziewczyny pośpiesznie schowały telefony i portfele do swoich torebek i wyszły z mieszkania, które zamknęła brązowooka.
Asia i Oliwia postanowiły pójść na skróty przez parking Hali Podpromie.
Na owym parkingu Aśka potknęła się i wpadła na kogoś, kto wysiadał z samochodu i tym samym przewróciła nieszczęsną osobę na kostkę, którą była wyłożona powierzchnia wokół hali. Oliwia zatrzymała się kawałek dalej, a z samochodu wysiadł jeszcze jeden chłopak.
-O, rety. Bardzo przepraszam, ja...
-Nic się nie stało.- przerwał dziewczynie mężczyzna, na którym wylądowała.- To znowu ty?- powiedział, gdy odgarnęła włosy z twarzy.
Oboje podnieśli się do pozycji stojącej.
-Niezdara ze mnie.
-Do trzech razy sztuka. Już dwa razy próbowała pani mnie powalić, ale dopiero za trzecim się to pani udało.- zaśmiał się rzeszowski libero.
-Jeszcze raz bardzo pana przepraszam.
-Naprawdę nic się nie stało, każdemu może się zdarzyć. I skończmy już z tym "panowaniem", co? Mieszkasz tu?
-Tak. W tamtym bloku.- powiedziała wskazując budynek za sobą.
-To po sąsiedzku z Podpromiem. Krzysiek.- powiedział reprezentant polski, wyciągając rękę do dziewczyny.
-Aśka.- brązowooka uścisnęła rękę Igły i przywołała przyjaciółkę bliżej siebie.- A to jest moja przyjaciółka Oliwia.
-Bardzo mi miło pana poznać.
-Daj spokój. Krzysiek jestem. To ty byłaś z naszą Niezdarą na Mistrzostwach?
-Oliwia. Tak, to ja.
Za plecami Ignaczaka pojawił się chłopak, który z nim przyjechał.
Asia przyjrzała mu się uważnie. Chłopak miał na oko dwa metry wzrostu, piwne oczy, brązowe włosy i lekki zarost. Towarzysz Igły wydał się pannie Polon dziwnie znajomy.
-A to jest...- zaczął Krzysiek.
-Dawid?- nie dowierzała dziewczyna.
-Taaak... A ty to...?
Lecz tylko jedno spojrzenie bystrych, roześmianych, czekoladowych oczu wystarczyło chłopakowi do przypomnienia sobie tych wszystkich, wspólnie spędzonych wakacji, ferii i świąt różnego rodzaju.
-Nie wierzę. Aśka?
Dziewczyna uśmiechnęła się promiennie i wpadła w ramiona przyjaciela sprzed lat.
-To wy się znacie?- zapytali równocześnie Oliwia i Krzysiek.
-No, pewnie. Przyjaźniliśmy się, gdy byliśmy dziećmi. Nie pamiętasz? Opowiadałam ci o tym.
-No, może faktycznie coś wspominałaś.- przyznała niebieskooka.
-Co ty tu robisz?- zapytał z uśmiechem na ustach chłopak.
-Wróciłam na studia. A ty?
-Od tego sezonu będę środkowym Asseco Resovii.
-No, tak. Twoje marzenie się spełniło, co? Ja dopiero w sierpniu wróciłam z Gdańska i jeszcze nie za bardzo orientuję się w nowych transferach. O matko! Zaraz się spóźnimy!- brunetka i jej przyjaciółka rzuciły się biegiem w stronę Mostu Zamkowego.
-Czekaj! Które mieszkanie jest wasze?
-Dwudzieste piąte!- krzyknęła do młodego środkowego Asia.- A, i gratulacje Miszczu! A nie mówiłam?- zwróciła się jeszcze do libero Resoviaków.
***
***
-Skąd ją znasz?- zapytał Ignaczak, gdy wyciągał swoją torbę treningową z pojazdu.
-To moja przyjaciółka, ale nie widzieliśmy się od dziewięciu lat.
-Dlaczego?- dopytywał się libero.
Dawid Dryja westchnął i powiedział:
-Gdy dziewięć lat temu wracała z Jasła, od babci, do Rzeszowa, rozpętała się burza. Samochód, którym jechała z rodzicami przygniotło drzewo. Aśka ledwo co uszła z życiem, ale jej rodzice nie mieli tyle szczęścia. Widziałeś jej bliznę na lewej ręce?
-Trudno jej nie zauważyć. Ciągnie się przez całe przedramię, od łokcia do nadgarstka.
-To taka "pamiątka" po tym wypadku. Niedługo po pogrzebie jej rodziców, okazało się, że do rany wdało się groźne zakażenie. Ciotka Asi pracuje w Gdańsku, w specjalistycznym szpitalu, więc jeszcze we wrześniu 2005 roku wyjechała tam z babcią na leczenie. Od tamtej pory jej nie widziałem.
-Ale ją rozpoznałeś.
-Tego błysku w jej oczach nie dałoby się zapomnieć. Zresztą później skojarzyłem sobie też i bliznę.
Zawodnik grający na pozycji libero w Resovii myślał przez chwilę, a później pokiwał głową i zapytał:
-Jak ona ma na nazwisko?
-Polon. Joanna Polon. A co?
-Chyba zaczyna studiować na UR.- głośno myślał Ignaczak.- Gdybym tylko wiedział na jakim wydziale...
-Na pewno na wychowaniu fizycznym. Zawsze chciała być lekkoatletką. Ale o co ci tak właściwie chodzi?
-Zobaczysz. A teraz chodź, bo się znowu spóźnimy.

środa, 29 lipca 2015

Rozdział 2: Mistrzostwa Świata.

"To jest ten dzień, to jest ta chwila. Głęboki wdech, niepowodzenie już przemija. Odparty lęk, przecież potrafisz wygrywać. Dawaj do przodu, wyciągnij dłonie i to zdobywaj..."

Najlepszy Przekaz W Mieście- "Zawsze do celu"

*****
Ostatnie dwa tygodnie sierpnia minęły dziewczynom na malowaniu i urządzaniu nowego mieszkania.
Teraz pokój Asi nie był piaskowożółty, lecz czerwony, a Oliwii nie pomarańczowy, ale fioletowy. Trzeci- do tej pory biały- pokój przybrał jasny odcień błękitu, a dziewczyny urządziły w nim salon. Kuchnia z szarej zmieniła się w brązową, a łazienka została nietknięta, ponieważ zielone płytki, którymi była wyłożona nie wymagały wymiany.
***
...Nieprawdą jest to, że mówili nie dasz rady
Nieprawdą jest to, że nie możesz zostać wygranym
Nieprawdą jest mówienie marzeń nie osiągniemy
Bo to jest w twojej głowie
To od Ciebie zależy...
***
28 sierpnia, w czwartek, dziewczyny miały wyjazd- z pod hali na Podpromiu- do Warszawy, o godzinie 5.30.
Razem z nimi jechało jeszcze dwudziestu członków rzeszowskiego Klubu Kibica, który podczas rozgrywek ligowych dopingował Resovię.
Autokar przyjechał pięć minut przed czasem, ale na szczęście wszyscy byli już wtedy na miejscu zbiórki.
Podróż z Rzeszowa do Warszawy autobusem trwała sześć i pół godziny, tak więc o godzinie 12.10 autokar dotarł przed hostel, w którym mieli spędzić cztery noce. Znajdował się on na ulicy Nowogrodzkiej 42, na czwartym piętrze warszawskiej kamienicy.
Asia i Oliwia zostały przydzielone do pokoju czteroosobowego, który miały dzielić z dwoma innymi dziewczynami, które miały po dwadzieścia lat- zielonooką Agnieszką z blond włosami oraz rudą Marceliną o niebieskich oczach.
***
...Potrafisz wierzyć? Potrafię!
Więc dalej walczę
A założenie, że każdy powinien mieć szansę
A gdy upadniesz pamiętaj- razem wstaniemy
Jeśli nie tym razem to pofarci się następnym
Nie pierwszy raz mówię, że wiara daje wsparcie
A wygranym jest już ten, który staje na starcie
Nie ważne czy pokażesz zapis wyników
Ważne ile potu wylałeś tu na treningu...
***
I w końcu nastał tak długo oczekiwany 30 sierpnia.
Dziewczyny i reszta kibiców z Rzeszowa- zaopatrzeni w koszulki reprezentacji Polski i szaliki, a dziewczyny również we wianki, pomalowani na twarzy, czy też nie- dotarli na Stadion Narodowy o godzinie 17.00.
Najpierw odbyło się oficjalne otwarcie 18 Mistrzostw Świata w Piłce Siatkowej Mężczyzn Polska 2014, w którym wzięli udział między innymi artyści: Donatan i Cleo, DJ Adamus, Margaret... itd., oraz prezydent FIVB Ary Graca i prezes PZPS Mirosław Przedpełeski.
Mecz rozpoczął się o 20.15. Polacy łatwo pokonali Serbów, nie oddając ani jednego seta rywalom (25:19, 25:18, 25:18) i zdobyli trzy cenne punkty.
Po skończonym spotkaniu Asia poprosiła Oliwię, by ta zaczekała na nią przed głównym wejściem na stadion, ponieważ musiała wyjść do łazienki.
Niestety dziewczyna, nie wiedząc, gdzie znajdują się toalety zabłądziła.
Błądziła po korytarzach stadionu, aż do momentu, w którym za jednym z zakrętów wpadła na kogoś i się wywróciła.
-O rety.- powiedział ów ktoś.- Przepraszam.
Mężczyzna podał czekoladowookiej rękę, a ta po chwili stała już na własnych nogach.
-Nie ma za co. To ja na pana wpadłam.- dziewczyna podniosła wzrok.- Krzysztof Ignaczak?!
Libero polskiej reprezentacji zaśmiał się i powiedział:
-We własnej osobie. Czy mógłbym coś dla ciebie zrobić?
-Właściwie to tak. Mogłabym prosić o autograf dla mnie i mojej przyjaciółki?
-Oczywiście.- Asia wręczyła mu kartkę, na której podpisał się dwa razy.- Coś jeszcze?
-Tak. Wie pan gdzie tutaj jest toaleta? Chyba się trochę zgubiłam.
-Nie dziwię ci się. Trudno tutaj nie pobłądzić. Do końca tego korytarza i w prawo. Wyjście na zewnątrz jest po lewej.
-Bardzo dziękuję. I powodzenia!
***
...Do celu masz niewiele mmm tak
A gdy upadniesz pomogę Ci wstać
Po prostu walcz
Nie poddawaj się
To może być Twój szczęśliwy dzień...
***
-Jak to wpadłaś na Ignaczaka?!- krzyknęła zdziwiona Oliwia, gdy Aśka wyjaśniła jej powód swojej długiej nieobecności. 
-Tak to. Masz.- brunetka wręczyła przyjaciółce autograf.
Oliwia przez chwilę milczała, a później westchnęła i powiedziała:
-Ty to masz szczęście.
-Czasami opłaca się być niezdarą.
Obie przyjaciółki zaśmiały się na te słowa.
***
...Olej, co mówią o Tobie wszyscy
Masz swój cel, inny od wszystkich
Masz wartość droższą od pieniędzy
Tylko trening pozwoli być najlepszym
Chociaż szczyt jest bardzo wysoko
Jesteś w stanie sięgnąć go całym sobą...
***
Do Wrocławia dziewczyny dojechały niewyspane, ponieważ poprzedniego dnia urządziły imprezę z okazji urodzin Oliwii. Lokatorzy pokoi nie zmienili się.
2 września Polacy wygrali z Australią 3:0, a po wygranej- a tak właściwie po rozgromieniu 3:0 (25:20, 25:13, 25:14) Wenezueli, Oliwia stwierdziła:
-Powinniśmy wyjść z grupy na pierwszym miejscu.
-Masz rację. Został jeszcze Kamerun, z którym nie powinni mieć żadnych problemów, i Argentyna.- zgodziła się z przyjaciółką Asia.
Problem jednak się pojawił, jednak na szczęście tylko w pierwszym secie z Kamerunem, którego to Polacy przegrali 27:25. Za to z Argentyną poszło 3:0.
W drugiej fazie grupowej rozgrywanej w Bydgoszczy i Łodzi, podopieczni Stefana Antigi przegrali tylko jeden mecz- ze Stanami Zjednoczonymi (3:1), a w dwóch, z Iranem i Francją doszło do piśtego seta, zwanego time- breakiem.
Po losowaniu drużyn okazało się, że Biało- Czerwoni wylądowali- u boku Brazylii i Rosji- w "grupie śmierci".
Pierwszy mecz ostatniej fazy grupowej Polacy rozegrali z Brazylią 16 września i wygrali go 3:2.
Następnego dnia mieli dzień przerwy, podczas którego Brazylia pomogła nam dostać się do półfinału, wygrywając z Rosją 3:0. Tak więc, od 1/2 finału dzieliły nas tylko dwa sety wygrane z Rosją.
***
...Na ramieniu torba i cicha muzyka w tle
Musisz uwierzyć tylko, że
Ze nie ma mowy, by coś nie wyszło
Masz marzenia, to znaczy, że masz wszystko
Pamiętaj jedno, w sercu jest iskra, to co reprezentujesz sobą...
***
W dniu meczu Asia postanowiła przejść się po parku, który znajdował się w pobliżu hotelu, w którym zatrzymali się kibice.
Szła zamyślona jedną z alejek, gdy nagle na kogoś wpadła.
-Przepraszam, byłem zamyślony. To ty?
-Chyba powinnam przestać na pana wpadać. Co pan tu robi?
-Chciałem jeszcze odetchnąć świeżym powietrzem przed meczem.- wyjaśnił libero.
-To tak samo, jak ja. I proszę się nie przejmować. 
-Skąd wiesz, że się przejmuję?
-Widać to po panu.
-A jeśli przegramy 3:1 albo 3:0?
-Na pewno wygracie.- zapewniła Igłę Asia. 
-Skąd ta pewność?
-Jesteście świetnie przygotowani, a poza tym z Brazylią wygraliście, to i Ruskim dacie radę.
-Z USA przegraliśmy.
-Wypadek przy pracy.- brunetka wzruszyła ramionami.- Poza tym kiedy to było?- tym razem Ignaczak wzruszył ramionami.- Zresztą co to za użalanie się? Weźże się w garść i ogarnij pan cztery litery, tu jest mecz do wygrania! Wygracie z Ruskimi, wejdziecie do półfinału, który macie wygrać i wcale nie obchodzi mnie to jak, ale musicie go wygrać, a później w finale spotkacie się z Brazylią, czy kimś tam i do jasnej cholery [przepraszam- dop. aut.] wygracie ten Mundial! Zrozumiano?!
-Oczywiście.
-Pomogło?
-Tak. Wielkie dzięki.
-Nie ma sprawy. To takie zadośćuczynienie, za to wpadanie na pana.
-Jeszcze raz dziękuję i do zobaczenia na meczu. Za chwilę będę spóźniony i trener mnie zabije.
-Wyślijcie Ruskich na Syberię!- krzyknęła jeszcze Aśka, za oddalającym się mężczyznom.
-Przekaże chłopakom twój rozkaz. Zobaczymy co da się zrobić!- odkrzyknął jej libero.
***
...Do celu masz niewiele mmm tak
A gdy upadniesz pomogę Ci wstać
Po prostu walcz
Nie poddawaj się
To może być Twój szczęśliwy dzień...
***
Siatkarze najwidoczniej przyjęli sobie do serca radę Aśki, ponieważ wygrali z Rosją 3:2 i pozbawili ich szans na medale.
W półfinale z Niemcami zaczął się prawdziwy bój o finał.
Pierwszy i drugi set Biało- Czerwoni wygrali na przewagi (26:24, 28:26), trzeciego przegrali do 23, a czwartego wygrali bez problemu 25:21 i tym samym weszli do finału, w którym mieli zmierzyć się z Brazylią, która broniła tytułu sprzed czterech lat.
***
...Jeżeli ktoś kiedyś powiedział Ci, że jesteś słaby
Że nie dotrzesz tam, gdzie zamierzałeś dotrzeć
To najwyższy czas by stanąć tu, razem z nami
I udowodnić, tym wszystkim, którzy tak mówili, że nie miale racji...
***
Gdy nadszedł Wielki Dzień, katowicki Spodek był wypełniony po brzegi podekscytowanymi Polakami, którzy przybyli na finał całymi rodzinami.
O 20.15 rozpoczęło się finałowe spotkanie.
Pierwszego seta wygrali rywale- i to niestety dość łatwo (25:18)- jednak następne dwa należały do gospodarzy, którzy się zreflektowali i wygrali raz do 22, a później do 23.
-Mika, Zagumny i Wlazły!!! Koniec!!! POLACY MISTRZAMI ŚWIATA!!!- rozbrzmiewał głos komentatora, który Polska zapamięta na długi czas.
Wszyscy skakali, cieszyli się, płakali ze szczęścia. Nieważne, czy byli w Katowicach, czy przed telewizorami. Cała Polska cieszyła się razem z siatkarzami.
I tak po czterdziestu latach do Biało- Czerwonych wrócił tytuł Mistrza Świata.
***
...Do celu masz niewiele mmm tak
A gdy upadniesz pomogę Ci wstać
Po prostu walcz
Nie poddawaj się
To może być Twój szczęśliwy dzień.

*****

wtorek, 28 lipca 2015

Rozdział 1: Powrót.

"Najważniejsze jest, by gdzieś istniało to, czym się żyło: i zwyczaje, i święta rodzinne. I dom pełen wspomnień. Najważniejsze jest, by żyć dla powrotu." 

Antoine de Saint- Exupery

*****
-Na pewno wszystko zabrałaś?
-Tak babciu, nie martw się.
Pod jednorodzinny, pomalowany na jasny odcień pomarańczy, dom na obrzeżach Gdańska właśnie podjechała taksówka.
-Muszę już jechać, bo spóźnię się na samolot.- powiedziała brązowowłosa dziewczyna.
-Dzwoń kiedy tylko będziesz mogła i do zobaczenia na Święta!
-Dobrze. Pa babciu.- wnuczka uścisnęła kobietę na pożegnanie.- Pozdrów ciocię Teresę.- rzuciła jeszcze wsiadając do taksówki.
-Uważaj na siebie!- krzyknęła jeszcze staruszka, gdy samochód już odjeżdżał.
***
Dziewczyna o dużych, czekoladowych oczach, o 10:30 siedziała już w samolocie i czekała na start pojazdu.
Nie mogła się doczekać powrotu do swojego rodzinnego miasta, spotkania z najlepszą przyjaciółką, którą do tej pory widywała jedynie na wakacjach, odwiedzenia tych  wszystkich miejsc, do których chodziła co niedziela z rodzicami, gdy była mała.
Kiedyś nie chciała tam wracać, ale teraz, dziewięć lat po wypadku, uznała, że nie może wiecznie uciekać przed wspomnieniami z przeszłości, które jeszcze do niedawna sprawiały jej ból. Poza tym, to nawet stęskniła się za tym miastem. To, przecież tam spędziła najpiękniejsze dziesięć lat swojego życia.
Wyjechała stamtąd, bo musiała, ale i dlatego, że chciała.
Musiała, ponieważ podczas wypadku jakaś część zniszczonego samochodu rozcięła jej lewe przedramię, a do rany wdało się zakażenie. W Gdańsku mieszkała siostra jej matki, ciotka Teresa, która była lekarką specjalizującą się w tej dziedzinie. Więc z babcią wyjechała tam głównie dlatego, że musiała się leczyć.
Chciała wyjechać nie, chciała stamtąd uciec. Próbowała, liczyła na to, że zapomni, ale takich rzeczy się nie zapomina.
Zrozumiała to i postanowiła wrócić.
***
Podróż, razem z przesiadką w Warszawie, trwała dwie i pół godziny.
Tak, więc o godzinie 13:30, już po odprawie, brunetka stała przed budynkiem portu lotniczego Rzeszów- Jasionka.
Dziewczyna weszła jeszcze na chwilę do baru, zamówiła herbatę i zażyła swoje leki.
Po wypiciu napoju wyszła z budynku i ruszyła w stronę jednej z taksówek stojących na parkingu.
-Na Lenartowicza 8 proszę.- zwróciła się do mężczyzny siedzącego za kierownicą, a ten tylko skinął głową.
To właśnie na ulicy Teofila Lenartowicza, jej przyjaciółka, Oliwia, kupiła mieszkanie, w którym obie miały zamieszkać.
Znajdowało się ono na ósmym piętrze, miało trzy pokoje, kuchnię i łazienkę. Oczywiście kosztami dziewczyny dzieliły się po równo.
Po dotarciu na miejsce, brązowooka podziękowała i zapłaciła mężczyźnie za przejazd.
Odwróciła się i od razu rzuciła jej się w oczy pewna niebieskooka brunetka, stojąca przed blokiem z numerem ósmym.
-Aśka!- krzyknęła tamta.
-Oliwia!- przyjaciółki rzuciły się sobie w ramiona.
-Jak lot?
-Jakoś zleciał.- brunetka rozglądała się po okolicy.- Nie mówiłaś, że to tak blisko Podpromia.
-Chciałam ci zrobić niespodziankę.
-Udało się.
-Zresztą, stąd mamy jakieś pięć minut marszu do głównego budynku i około dwadzieścia do naszego wydziału. A jakby co to jest też przystanek niedaleko.
No, tak. Obie dziewczyny w tym roku rozpoczynały studia na Uniwersytecie Rzeszowskim na Wydziale Wychowania Fizycznego.
Do tej pory obie chodziły do liceów sportowych, z tym, że Oliwia do Rzeszowa, a Asia do Gdańska.
-Chodź, zaniesiesz bagaże na górę, odświeżysz się, a później przejdziemy się po mieście.
Oliwia podała Asi kod do ich klatki schodowej i obie wjechały windą na ósme piętro.
Mieszkanie numer 25 było naprawdę duże. Brunetka weszła do pokoju, którego okna wychodziły na Halę Podpromie i Most Zamkowy, zostawiła tam walizki i wyszła do łazienki wziąć szybki prysznic.
Piętnaście minut później wyszła razem z Oliwią przed budynek.
-To twój klucz.- powiedziała niebieskooka wręczając przyjaciółce przedmiot.
-Dzięki. To gdzie najpierw idziemy?
-Do fontanny multimedialnej. Za pół godziny powinien zacząć się pokaz.
Było ciepło i słonecznie, jak na sierpień przystało, więc, gdy tylko dziewczyny zobaczyły fontannę, uśmiechnęły się do siebie porozumiewawczo, a Asia zapytała:
-Myślisz o tym samym, co ja?
-Kto ostatni ten sprząta!- krzyknęła Oliwia i puściła się pędem przed siebie.
Już po chwili obie chlapały się w chłodnej wodzie fontanny. Niestety po jakimś czasie musiały wyjść, ponieważ za kilka minut miał rozpocząć się pokaz.
-Jesteśmy nienormalne.- westchnęła Oliwia siadając na jednej z wolnych ławek.
-Oj tam, oj tam.- Aśka wzruszyła ramionami idąc w ślady przyjaciółki.- Chociaż, to musiało fajnie wyglądać. Dwie dziewczyny, metr osiemdziesiąt wzrostu, rzucają się nagle do wody i chlapią się bez opamiętania i do tego śmieją się wniebogłosy.
Przyjaciółki wybuchnęły śmiechem.
-Jak za starych, dobrych czasów, co nie?- powiedziała Asia po opamiętaniu się.
-Tak, ale wtedy miałyśmy dziewięć- dziesięć lat, a nie dziewiętnaście!
-Czepiasz się. To nie dzieci się starzeją, tylko dorośli zapominają jak być dziećmi.
-My chyba nigdy nie zapomnimy.- stwierdziła Oliwia.
-Masz racje. A teraz cicho. Pokaz się zaczyna.- zakończyła rozmowę Asia.
***
***
Do mieszkania dziewczyny wróciły późnym wieczorem.
-Wspaniale było móc znowu przejść się po mieście.
-Dobrze, że wróciłaś. A właśnie. Masz jakieś plany na wrzesień?
-Nieee... A o co chodzi?
-Może by tak jakieś wspólne wakacje, przed rozpoczęciem roku?
-Do czego zmierzasz?
-Wiesz, że jestem w Klubie Kibica, zresztą tak samo jak ty.- Aśka kiwnęła głową.- I dzięki temu udało mi się zdobyć po dwa bilety na mecze Polaków w MŚ w siatkówce!
-Żartujesz.
-Nie. Za dwa tygodnie jedziemy do Warszawy na Narodowy, a później do Wrocławia!

niedziela, 26 lipca 2015

Prolog

"Wielu spośród żyjących zasługuje na śmierć. A niejeden z tych, którzy umierają, zasługuje na życie. Czy możesz ich im obdarzyć? Nie bądź tak pochopny w ferowaniu wyroków śmierci. Nawet bowiem najmędrszy nie wszystko wie."

John Ronald Reuel Tolkien

*****
Było upalne popołudnie. Dwójka dzieci- trzynastolatek i dziesięciolatka- wracali z piłką do siatkówki z pobliskiego boiska.
-Szkoda, że musisz już wracać do Rzeszowa.- powiedział chłopiec ze smętną miną.
-Przecież wiesz, że został jeszcze tylko tydzień wakacji, a ja nie mam ani jednej książki, czy zeszytu do czwartej klasy.- odpowiedziała dziewczynka.
Mimo iż tych dwoje dzieliła różnica wieku, wynosząca trzy lata, oboje świetnie się razem dogadywali. Może było to spowodowane tym, że chłopiec miał starszą siostrę, a może tym, że ona nie miała upragnionego rodzeństwa.
Gdy razem doszli do domu należącego do babci dziewczynki, ta zapytała:
-To co? Do zobaczenia na Święta?
-Do zobaczenia.- odpowiedział chłopiec.
Uścisnęli się jeszcze na pożegnanie i rozeszli się w dwie zupełnie różne strony.
***
W nocy rozpętała się burza. Wiatr wiał jak szalony, a przez strugi deszczu prawie nic nie było widać. Droga na trasie z Jasła do Rzeszowa była bardzo śliska. Od czasu do czasu nocne niebo przeszywały przerażające gromy.
Nagle jeden z nich trafił w rosnącego przy samej drodze dęba.
Mężczyzna kierujący samochodem nie zdążył wyhamować.
Drzewo przygniotło auto z wielką siłą.
***
Pomoc przybyła szybko. Strażacy wyciągnęli z przedniej części samochodu ciało należące do mężczyzny i zabierali się za wyciągnięcie zwłok kobiety. Jeden z nich był już przekonany, że dziecko siedzące z tyłu również nie żyje. Ale gdy podczas wyciągania kobiety zobaczył jak klatka piersiowa dziewczynki podnosi się i upada, szybko przedostał się przez szczątki samochodu, sprawdził puls dziecka i zawołał:
-Hej! Szybko! Ona jeszcze żyje!