piątek, 7 sierpnia 2015

Rozdział 4: Niespodzianka.

"Według wszystkich prawideł
Dziś nie zdarzy się nic ciekawego na pewno,
Jakże nudno jest żyć."

Anna Wyszkoni- "Na cześć wariata" 

*****
Następnego dnia, o godzinie 15.30, dziewczyny wyszły z sali, w której miały angielski i skierowały się na ulicę Wyspiańskiego, na Stadion Resovii, na którym miały mieć lekkoatletykę.
Gdy doszły na miejsce, zostało im jeszcze piętnaście minut na to, by się przebrać w strój sportowy.
Dziewczyny dotarły do damskiej szatni jako pierwsze. Szybko zdjęły z siebie rurki, bluzki i tenisówki, w które były ubrane i założyły na siebie krótkie spodenki, koszulki na ramiączkach oraz wygodne buty do biegania.
Gdy Oliwia kończyła wiązać sznurówki swoich czarno- zielonych Nike'ów, w szatni pojawiły się pozostałe dziewczyny z grupy przyjaciółek.
Równo o godzinie 16.00 na stadionie pojawił się trzydziestoletni blondyn, nauczyciel- a zarazem trener akademickiej drużyny lekkoatletycznej- Andrzej Kot.
-No, dobrze.- zaczął.- Na początek sprawdzimy co potraficie, a le najpierw rozgrzewka. Dwa stadiony truchtem z krążeniem ramion w przód i w tył! Raz, raz, raz!
Asia i Oliwia od razu zabrały się za rozgrzewkę, ale nie wszystkie dziewczyny były zadowolone z poleceń nauczyciela. Niektóre wydały z siebie jęk niezadowolenia.
-Co tak stoicie?- zwrócił się do nich pan Kot.- Cieszcie się, że nie dałem wam czterech okrążeń, tak jak drugiej klasie. No już! To lekkoatletyka, a nie zabawy ruchowe! Do roboty!
Gdy niezadowolona część klasy zabrała się za wykonywanie polecenia nauczyciela, reszta kończyła już pierwsze okrążenie.
Asia nie spieszyła się. Biegła powoli, truchtem, kontrolując wdechami i wydechami, o odpowiedniej długości, rytm bicia swojego serca, co jest bardzo ważne w tym sporcie, by szybko nie dostać zadyszki.
-Dobrze.- powiedział Andrzej Kot, gdy wszystkie dziewczyny zgromadziły się wokół niego.- A teraz bez gadania dwadzieścia pajacyków i tyle samo skrętoskłonów!
Kiedy dziewczyny- nie wszystkie zadowolone z tego powodu- wykonywały ćwiczenia, nauczyciel poszedł po stoper.
-No, dobra. A teraz ustawcie się tutaj. Sprawdzę co potraficie na stu metrach.
Wyniki nie wypadły za dobrze. Wszystkie dziewczyny uzyskały wynik grubo ponad 12 sekund, a niektóre nawet ponad 13, czy 14 sekund. Jedynie Oliwia dość dobrze wypadła i nauczyciel był z niej zadowolony. Osiągnęła czas 12:23.
Na koniec została jeszcze tylko Asia.
Dziewczyna wzięła głęboki wdech, stanęła przy białej linii, ustawiła się do biegu i czekała na gwizdek.
Po usłyszeniu sygnału do startu ruszyła.
Podczas biegu liczyła się tylko ona i bieżnia. Nikt nie mógł jej wyrwać z transu, w którym trwała przez kilkanaście sekund. Jak przez dziwną, niewidzialną barierę słyszała głos Oliwii, która jej dopingowała.
Brunetka całą swoją uwagę skupiła na linii oznaczającej metę. To był jej jedyny cel, do którego w tej chwili dążyła.
Na ostatnich metrach zebrała w sobie ostatki sił i jeszcze przyspieszyła.
Zatrzymała się dopiero kilka metrów za metą.
-Niesamowite!- wykrzyknął uradowany nauczyciel.- To prawie rekord Polski! 11:03! Coś niesamowitego!!!
Aśka, która zdążyła już odsapnąć i wyrównać oddech, podeszła do Andrzeja Kota, którego uwadze nic nie umknęło.
-Dziewczyno, ty to masz kondycję!- powiedział, gdy zauważył w jakim czasie Asia uspokoiła oddech.- W jakim klubie wcześniej biegałaś?
-W nijakim. Nie byłam w żadnym klubie, ani drużynie.
-Jak to?
-W Gdańsku, w liceum sportowym, do którego chodziłam nie było drużyny lekkoatletycznej, a nacisk stawiano tam głównie na pływanie.
-Więc witaj w drużynie!- mężczyzna z uśmiechem na ustach podał dłoń dziewczynie, która ją uścisnęła i dodał.- Treningi mamy tutaj co dwa tygodnie w soboty o 11.00 i co tydzień we wtorki o 17.00.
Do nauczyciela podeszła Kasia, niska szatynka z szarymi oczami i powiedziała:
-Ktoś przyszedł.
Obok wejścia na trybuny stał mężczyzna w żółtej koszulce, z wielkim bukietem białych i czerwonych róż w jednej ręce i małym, czerwonym pudełkiem w drugiej.
-Dzień dobry. Pan do kogo?- zapytał pan Kot.
-Dzień dobry, jestem kurierem. Mam przesyłkę dla pani Joanny Polon.- wyjaśnił mężczyzna.- Nie pomyliłem klas?
-Nie, skądże. Dobrze pan trafił. Proszę tutaj chwilę zaczekać, zaraz ją zawołam. Asia! Ktoś do ciebie!
Zdziwiona brunetka podeszła do mężczyzny, który wręczył jej kwiaty i pudełeczko i powiedziała:
-Ale... Od kogo to?
-Nie mogę powiedzieć. Panowie, którzy to wysyłali prosili o dyskrecję. Wierzą, że pani sama się tego domyśli. Do widzenia.
-Do widzenia.
Mężczyzna odszedł zostawiając oniemiałą Aśkę samą, jednak nie na długo, ponieważ chwilę później podeszła do niej Oliwia i zapytała:
-Od kogo to?
-Nie mam pojęcia.
-No, dobrze.- usłyszały głos nauczyciela.- Koniec na dzisiaj. Zmykajcie.
Dziewczyny udały się do szatni, a pan Kot do samochodu.
-A to co?- zapytała Klaudia Asi, wskazując na kwiaty.- Prezent od chłopaka? Chciałabym, żeby mój też mi takie przysyłał.
-Nie mam chłopaka. I nie mam pojęcia od kogo one mogą być.
-Uuu... Tajemniczy wielbiciel.- Dorota zabawnie poruszyła brwiami.
Aśka przewróciła tylko oczami i weszła pod prysznic.
***
***
Gdy przyjaciółki dotarły do mieszkania była godzina 17.15, więc do anatomii miały zostały im jeszcze dwie godziny czasu.
Czekoladowooka wstawiła bukiet do wazonu i położyła obok niego czerwone pudełeczko.
-Patrz! Tu jest jakaś karteczka!- powiedziała Oliwia.
I faktycznie, pomiędzy kwiaty był wsadzony złoty kawałek papieru. Asia wzięła go do ręki i przeczytała czarny, ozdobny napis:
-Dziękujemy za motywację i słowa otuchy, oraz za rozweselenie w trudnych momentach.
-Tylko tyle?
-Jest jeszcze symbol- PS, ale mi to bardziej wygląda na podpis, bo jest z prawej strony. Sama zobacz.- brunetka podała karteczkę przyjaciółce i sięgnęła po czerwony przedmiot.
-A jeśli to bomba?- zapytała Oliwia, na co Asia parsknęła tylko śmiechem.
-Nie, raczej nie.
-Więc wiesz już od kogo to?
-Domyślam się, ale to nic pewnego.
Długowłosa otworzyła pudełeczko i wyjęła z niego czerwoną, rzemykową bransoletkę ze srebrną przywieszką w kształcie serca.
-Śliczna.- stwierdziła Oliwia i przyjrzała się uważnie srebrnemu sercu.- Tu jest coś napisane. I jest też data.
Asia odwróciła błyskotkę i przeczytała wygrawerowany napis z uśmiechem na ustach:
-Na pewno wygracie. 18.09.2014 r.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz